www.marfanforum.pl Forum osób ze schorzeniem tkanki łącznej
Największa, po Stowarzyszeniu Marfan Polska, baza wiedzy na temat Zespołu Marfana,
wsparcie i pomoc przyjaciół. Nie wahaj się pytać!

Szukaj na Forum

ciąża eds(schorzenia marfanoidalne)

...czyli wszystko, co związane z Zespołem Ehlersa-Danlosa

Postprzez Paweł » 8 sty 2012, o 12:30

spróbuję ten wątek trochę podsumować .
Są chorzy z ZM , mający dzieci , u których jest widoczny książkowy przykład racjonalizacji ***.
Są chorzy z ZM , którzy wygrali z chorobą , o posiadaniu dzieci myślą z rezerwą , poprzez pryzmat swoich doświadczeń życiowych .
W najbardziej jaskrawej pozie Hamleta , znajduje się moim zdaniem Jarek
(forumowy Kevin ) . W swojej historii , łączy właściwie wszystko . Z jednej strony ma pojęcie co znaczy zmagać się z tą chorobą , z drugiej strony jest ojcem , i tu się sprawa ciekawie rozdwaja , bo jest tatą zarówno zdrowej jak i chorej dziewczyny , (obie córy nawiasem mówiąc bardzo dorodne , pogratulować ).
Uważam , że Jarka wyważony post wnosi do tematu najwartościowsze treści , bo oparte na własnych unikalnych doświadczeniach życiowych . Wszelkie oceny i tak należą do czytających to forum . Bo to dla nich , a nie dla siebie nawzajem tu piszemy . Żeby poznawszy x historii , mogli sami wyrobić sobie swój własny pogląd na sprawę .

*** Racjonalizacja (od łac. ratio, rozum) - w psychologii jeden z mechanizmów obronnych - pozornie racjonalne uzasadnianie po fakcie swoich decyzji i postaw, kiedy prawdziwe motywy pozostają ukryte, często także przed własną świadomością. ;-)
Paweł
VIP
 
Posty: 1625
Dołączył(a): 26 sty 2008, o 21:37
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez resa » 8 sty 2012, o 14:09

Wiemy, co oznacza mieć chore dzieci i co oznacza zmagać się z chorobą i nie nam oceniać ... Krystyna dając ci życie była świadoma zagrożeń? Bo ja, jako chora matka dwójki chorych dzieci, dałam życie z oczywistych, ludzkich powodów w całkowitej nieświadomości o zagrożeniu chorobą, nie tylko poprzez przekazanie jej przez ojca, ale także przez siebie. W przeciwieństwie do nas, swoich chorych rodziców, uświadomionych o tym zbyt późno, moje chore dzieci nie chcą chorych dzieci, bo nie chcą by cierpiały jak one. Ponadto na etapie współczesnego świata zafundowanym tylko i wyłącznie przez "światłego, inteligentnego" człowieka degradującego środowisko i życie, każde następne pokolenie rodzi się słabsze. Wszak istnieje szansa, przecież "medycy" jak bogowie! "Bóg zamyka drzwi, otwiera okno", ale fakt "leczenia" nienarodzonego dziecka nie każdy akceptuje i dla wielu cierpiących przerwanie przekazywania łańcucha cierpień na swoich najbliższych jest rozsądną decyzją, a zatracić sens bycia i życia tu i teraz można z wielu innych przyczyn, niezależnie od woli posiadania potomstwa oraz walki o zdrowie.
..."Być może dla świata jesteś tylko człowiekiem, ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem"...
Avatar użytkownika
resa
well-wisher
 
Posty: 2262
Dołączył(a): 11 sie 2006, o 18:57
Lokalizacja: Kraków

Postprzez Aga Wójciak » 8 sty 2012, o 15:16

Już o tym pisałam, ale chciałabym napisać jeszcze raz. Nie potrafię postawić się na Waszym miejscu, nie mam stwierdzonego ZM ani ja ani mój mąż; moja ciąża przebiegała książkowo; byliśmy bardzo młodzi..Nic nam także nie wiadomo na temat przodków z ZM.. a jednak Klaudia urodziła się z pełnoobjawowym ZM...Zastanawiając się jednak nad tym, czy gdybym wtedy wiedziała, że córka będzie chora zdecydowałabym się na przerwanie ciąży? Nie wiem. Chyba nie. Kiedy teraz patrzę na swoją córkę, wiem że nie potrafiłabym bez niej żyć. Ten mój świat byłby pusty. Wiem, nie jestem w stanie sobie wyobrazić, co przeżywacie Wy ani nawet moje dziecko. Wiem, że jest jej na pewno ciężko...Ale przypominam sobie słowa pewnej cudownej pani kardiolog- TAK NA PRAWDĘ NIE MA NA ŚWIECIE LUDZI ZUPEŁNIE ZDROWYCH, każdy coś ma , tylko nie każdy o tym wie. Zawsze czymś obciążamy swoje dzieci.
Avatar użytkownika
Aga Wójciak
Alfa&Omega
 
Posty: 790
Dołączył(a): 17 lis 2008, o 16:45
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez gabriela » 8 sty 2012, o 16:39

Przede wszystkim nie przesadzajmy z tym cierpiącym marfanem, to nie jest schorzenie przez które tak bardzo się cierpi! Prawda, różnie się zdarza, ale generalnie każdy żyje w miarę normalnie. (Przypadki Pawła, Montany, Kevina czy Hudegojana nie są normą, to najbardziej ekstremalna z postaci ZM). Najczęściej dziecko z ZM jest sprawne intelektualnie i samodzielne, nie cierpi fizycznie, choć na pewno czuje się wyobcowane.
Ja też nie wiedziałam przed porodem o marfanie, ale cóż z tego? I tak żyję w poczuciu winy, bo osoba, którą tak bardzo kocham, może się nie czuć szczęśliwa...przeze mnie. Zawsze miałam, miewam i będę miewać z tego powodu totalne doły i smutki. Bo chyba nie ma nic gorszego, niż świadomość, że się skrzywdziło najbliższą osobę, nawet jeśli nieświadomie. No więc poczucie winy, a do tego jeszcze strach, bo w marfanie nic nie jest na zawsze, nic nie jest na pewno, żaden lekarz nie określi jaka to ekspresja genu i jak bardzo marfan zaatakuje, wszystko się zdarzyć może. Z drugiej strony te moje lęki są na razie zupełnie irracjonalne, nic złego się przecież nie dzieje, moje dziecko żyje normalnie, pracuje i właśnie 3 dzień gdzieś tam świętuje karnawał :-D A ja? Strasznie za nim tęsknię.
......i kiedy przyjdą dni deszczowe, naucz się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
gabriela
-# JUNIOR ADMIN
 
Posty: 4800
Dołączył(a): 16 lip 2006, o 17:27
Lokalizacja: z Marsa

Postprzez babbity12 » 8 sty 2012, o 17:16

odeszliście od temtu, dosyć daleko zresztą
eds to nie marfan, nie bywa śmiertelny bynajmniej w większości przypadków
babbity12
Beniaminek
 
Posty: 41
Dołączył(a): 3 kwi 2008, o 18:45
Lokalizacja: -----------

Postprzez gabriela » 8 sty 2012, o 20:26

babbity12 napisał(a):eds to nie marfan, nie bywa śmiertelny bynajmniej w większości przypadków
Marfan także w większości przypadków nie jest śmiertelny, ale to prawda - EDS i Marfan to dwie zupełnie różne choroby. Sądzę, że akurat w kontekście decyzji o posiadaniu dziecka - można wspólnie dyskutować, bo obydwie choroby są genetyczne, wiążą się więc ze świadomym lub nie - przekazaniem choroby.
......i kiedy przyjdą dni deszczowe, naucz się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
gabriela
-# JUNIOR ADMIN
 
Posty: 4800
Dołączył(a): 16 lip 2006, o 17:27
Lokalizacja: z Marsa

Postprzez resa » 8 sty 2012, o 21:33

Paweł napisał(a):Nie ty nie wiesz co to jest rozwarstwienie Ao i walka z jego skutkami . Nie posiadasz zespołu Marfana z jego najgroźniejszym naczyniowym aspektem . Justyna wie co to znaczy , Jarosław wie , Jola wie , Hudy Jan wie , ja wiem , natomiast "Wy" (jak piszesz ) zapewniam że , nie macie o tym zielonego pojęcia . I ciesz się z tego . Zawsze lepiej uczyć się na cudzych błędach , niż na własnych . Gdy ja pojawiłem się na świecie ojciec mój nie wiedział że ma ZM .
Zresztą to nieistotne , ale piszę dla porządku . To mój ostatni post w tym temacie wszystko co miałem do powiedzenia napisałem , resztę napisała Justyna i Jarosław , to wszystko .


Nie jesteś chorą matką Pawle, nie miałeś chorego na ZM partnera, ojca swoich dzieci i nie wiesz, co znaczy posiadać chore na ZM dzieci, a udzielasz się w temacie >> ciąża EDS (schorzenia marfanopodobne) <<
Najzwyczajniej ograniczasz pojęcie takich zespołów jak EDS IV czy ZM jedynie do rozwarstwienia aorty.


Żadna z obecnych metod nie rozpoznaje wszystkich mutacji genów w przypadku EDS, a także genu fibryliny (dla zespołu Marfana), ponieważ mutacje FBN1 występują w wielu schorzeniach w większym lub mniejszym stopniu podobnych do zespołu Marfana.
Zespoły marfanopodobne jest to temat rzeka i uważam, że wszelkie porównania, co komu bardziej dolega w danym schorzeniu, co jest bardziej poważniejsze, tętniak, pękanie płuc będące zagrożeniem życia takim jak tętniak, przy współistnieniu szeregu defektów w innych narządach, począwszy od oczu, skończywszy na pęknięciu tętniaka w mózgu, wątrobie, czy naczynia w jamie brzusznej, a może śledziony czy też ... niewydolne nerki, chore stawy czy przepukliny kręgosłupa ... samoistna perforacja jelita oraz ryzyko pęknięcia macicy u kobiet w ciąży .... nie podlegają dyskusji ...
Jak dla mnie - każdy z nas ... chory ... to najzwyczajniej chory, to człowiek cierpiący, dla którego w wielu przypadkach, co trzeba z przykrością powiedzieć - nie ma odpowiedniego leczenia.
Co gorsze? Czy zoperowanie tętniaka, który oczywiście jest bardzo poważną przypadłością zagrażającą życiu (tu dodam, ze mój szwagier zmarł w wyniku jego pęknięcia mając zaledwie 21 lat), ale jest 'operacyjny"? Czy rozpacz matek, bezskutecznie poszukujących ratunku dla swoich małych i dużych dzieci z wrodzonymi schorzeniami tkanki łącznej, tych z wiotkimi mięśniami i stawami, które oprócz innych poważnych dolegliwości mają problemy m. in. z siedzeniem, z chodzeniem już od urodzenia, dzieci z samoistnie pękającymi kośćmi, płucami, z wadami, na leczenie których nie mają żadnych szans? Rozpacz matek rozpaczliwie rozsyłających po świecie ciężko uzyskane w Polsce diagnozy swoich dzieci w poszukiwaniu najmniejszej szansy pomocy. Może zgłosi się lekarz, ktoś, kto pomoże ... życie na wózku, z przewlekłym bólem.
Życie bez nadziei na lepsze jutro, bo może jeszcze pęknie tętniak na aorcie, którą kontrolujemy co pół roku z nadzieją, że się nie zmieniła?
Co jest gorsze ???

Nie tobie osądzać o czym kto i jakie ma pojęcie.

Cieszyć mogę się NIE z niewiedzy, bo mam ją wiele większą w przeciwieństwie do ciebie.
Cieszyć mogę się Z FAKTU POSIADANIA DZIECI, JAKIEKOLWIEK SĄ, a są bardzo chore, bo przecież ZM to choroba.
Z wnuków cieszyć się nie będę, bo również nie chcę w myśl moich dzieci, by cierpiały jak ja i one.

I bardzo miło, że był to twój ostatni post w tym temacie.
..."Być może dla świata jesteś tylko człowiekiem, ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem"...
Avatar użytkownika
resa
well-wisher
 
Posty: 2262
Dołączył(a): 11 sie 2006, o 18:57
Lokalizacja: Kraków

Postprzez gabriela » 8 sty 2012, o 23:44

resa napisał(a):Nie jesteś chorą matką Pawle, nie miałeś chorego na ZM partnera, ojca swoich dzieci i nie wiesz, co znaczy posiadać chore na ZM dzieci, a udzielasz się w temacie >> ciąża EDS (schorzenia marfanopodobne) <<

Ale jest chorym synem, i miał chorego ojca, i przeszedł tak wiele, że ma prawo mieć własne zdanie (z którym się nie zgadzam) i wypowiadać się w wątku o planowaniu dzieci, i w każdym innym. Bo do zrobienia dziecka musi być dwóch chętnych, i potencjalny ojciec może być temu przeciwny, dlaczego tylko kobieta może decydować?
Wzajemna licytacja kto wie i przeżył więcej, wzajemne umniejszanie swoich kompetencji - niczemu nie służy. Kłótniom i obrażaniu się na forum – STOP!
......i kiedy przyjdą dni deszczowe, naucz się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
gabriela
-# JUNIOR ADMIN
 
Posty: 4800
Dołączył(a): 16 lip 2006, o 17:27
Lokalizacja: z Marsa

Postprzez resa » 9 sty 2012, o 00:22

Była to wypowiedź kobiety matki z zespołem Ehlersa - Danlosa, mającej chore dzieci i prawo do wyrażenia swojego zdania bez podtekstów licytacji czy umniejszania wartości innych /jakkolwiek jest to odbierane przez osoby trzecie/ w wątku o ciąży EDS i w każdym innym.




ixi napisał(a):resa napisał/a:

Jeśli chodzi o moją córkę (eds IV) już od roku wie od swojej pani ginekolog, że w jej przypadku ew. ciąża to ciąża wysokiego ryzyka, że będzie pod ścisłą opieką w klinice, a rozwiązanie będzie poprzez cesarskie cięcie. Bowiem w jej przypadku istnieje dodatkowy problem, który przy chęci posiadania potomstwa odgrywa niebagatelną rolę. Są to chore nerki, które zostaną dodatkowo obciążone. Medycyna idzie do przodu, więc mam nadzieję, że mimo wszystko może doczekam wnuków ...


Moze lepiej w tej sytuacji niech juz sobie podaruje ciaze. Pani ginekolog powinna stanowczo ciaze odradzic w tym przypadku. Dlaczego dzieci maja potem cierpiec, czy to ze wzgledu na powiklania EDS-IV, czy to ze wzgledu na smierc matki? Wiem, ze to brzmi bardzo brutalnie, ale niestety zycie jest wlasnie takie brutalne.


Moje chore dzieci nie chcą chorych dzieci, bo nie chcą by cierpiały jak one


babbity12 napisał(a):jak wygląda sprawa eds i ciąży, genetyk mówił mi, że jest to wskazanie do cesarki i lekarz ginekolog musi wiedzieć ,że się choruje , biorąc pod uwage ,że wiedza o chorobie nie jest powszechna zastanawia mnie czy prowadzenie kobiety z eds to wyższa szkoła jazdy, czy standard+cesarka
czy faktycznie poród jest zagrożeniem i na ile niebezpieczna jest ciąża?
chetnie przeczytam doświadczenia własne takich kobiet (jeśli są)?
z góry dzięki za informacje


W grupie chorych na zespół Ehlersa-Danlosa postępowanie w czasie ciąży powinno być identyczne jak w zespole Marfana.
Pacjentki z grupy ryzyka powinny zostać poinformowane o postępowaniu stanowiącym alternatywę dla ciąży, a przebieg ciąży i porodu powinny być monitorowane, ponieważ zespół EDS jest wrodzonym zaburzeniem, w przebiegu którego również dochodzi do powstawania tetniaków i rozwarstwień w obrębie aorty.
Zmiany w obrębie aorty stwierdza się prawie wyłącznie w typie IV EDS. U niektórych chorych bez typowych objawów zespołu Marfana, dane z wywiadu wskazują na rodzinne występowanie rozwarstwienia aorty. Dokładne badania przeprowadzone u żyjących członków rodziny wykazują cechy marfanoidalne o niewielkim nasileniu. W badaniu histopatologicznym wycinków aorty często stwierdza się zmiany martwicze w obrębie błony środkowej (cystic medial necrosis), takie same jak w zespole Marfana. U części chorych stwierdza się mutacje genu fibrylliny-1 (ostatnio w takich rodzinach zidentyfikowano dwie nowe lokalizacje genowe).

W czasie ciąży u kobiet z grupy ryzyka EDS często dochodzi do powstawania siniaków, przepuklin, żylaków, a także pęknięć dużych naczyń krwionośnych. Do rozwarstwienia aorty może dochodzić bez poprzedzającego jej poszerzenia.
Postępowanie położniczo-kardiologiczne u kobiet w ciąży, u których stwierdza się wrodzoną skłonność do powstawania tętniaków i rozwarstwień aorty, powinno obejmować systematyczne wykonywanie badań echokardiograficznych przed, w czasie i po zakończeniu ciąży. Należy kontrolować i leczyć nadciśnienie tętnicze i zaburzenia rytmu serca. Przez cały okres ciąży należy podawać beta-blokery.

Wykonując przed ciążą planowy zabieg wszczepienia protezy opuszki aorty z pozostawieniem zastawki aortalnej lub wszczepieniem homograftu można uniknąć ryzyka śmierci płodu podczas ew. zabiegu operacyjnego na aorcie przeprowadzanego w czasie ciąży.
U ciężarnych, u których średnica opuszki aorty jest większa niż 4 cm lub gdy przedłuża się drugi okres porodu, wskazane jest wykonanie cesarskiego cięcia.

Poród u kobiet z EDS jest często przedwczesny i nagły, co jest związane z lużną strukturą tkanki łącznej w obrębie szyjki macicy, a także osłabieniem błon łącznotkankowych.
Po porodzie należy liczyć się z niebezpieczeństwem wystąpienia ciężkiego krwotoku. Rany goją się powoli, dlatego, aby zapobiec rozejściu się rany, powinny być stosowane szwy retencyje (retention sutures), które pozostawia przez co najmniej 14 dni.


U ciężarnych z zespołem Ehlersa – Danlosa podczas ciąży i połogu zachodzą sprzyjające warunki do pojawienia się lub nasilenia patologii dolnego odcinka kręgosłupa, takich jak wypuklina jądra miażdżystego, stwierdzane w zespołach wady tkanki łącznej dotyczące opony twardej. Pod wpływem gry hormonalnej zmienia się dodatkowo elastyczność tkanek, szczególnie więzadeł oraz torebek stawowych, ułatwiając przesuwanie się struktur kręgosłupa względem siebie. Następuje także pogłębianie się lordozy oraz pochylenie miednicy do przodu, co daje dolegliwości nawet przy braku dyskopatii. W trakcie samego porodu naturalnego wzrasta ciśnienie tłoczni brzusznej przy parciu i może to na krótko nasilić dolegliwości bólowe odc. L-S lub zaostrzyć objawy korzonkowe. Najlepszym rozwiązaniem jest optymalne "przygotowanie" kręgosłupa do ciąży i porodu oraz kontynuacja ćwiczeń aż do szczęśliwego rozwiązania i zakończenia połogu. Zalecany jest zatem stały nadzór rehabilitanta i regularne ćwiczenia (tzw. "szkoła bólów krzyża") oraz stosowanie pasa podtrzymującego brzuch w ostatnim trymestrze ciąży. Natomiast przy znieczuleniu okołoporodowym nadruchomość trzonów względem siebie oraz zwiotczenie napięcia mięśni okołokręgosłupowych może spowodować zaostrzenie dyskopatii lub doprowadzić do wypukliny jądra miażdżystego.


napisane na podstawie piśmiennictwa dostępnego w oryginalnej publikacji w European Heart Journal i na stronach internetowych ESC.
..."Być może dla świata jesteś tylko człowiekiem, ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem"...
Avatar użytkownika
resa
well-wisher
 
Posty: 2262
Dołączył(a): 11 sie 2006, o 18:57
Lokalizacja: Kraków

Postprzez dana_meadbh » 10 sty 2012, o 07:19

Tyle agresji jest w postach powyżej, że odbiera ona ochotę na rozmowę z niektórymi.
Avatar użytkownika
dana_meadbh
Hero
 
Posty: 963
Dołączył(a): 17 gru 2006, o 15:08
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez resa » 10 sty 2012, o 23:28

Aga Wójciak napisał(a):Już o tym pisałam, ale chciałabym napisać jeszcze raz. Nie potrafię postawić się na Waszym miejscu, nie mam stwierdzonego ZM ani ja ani mój mąż; moja ciąża przebiegała książkowo; byliśmy bardzo młodzi..Nic nam także nie wiadomo na temat przodków z ZM.. a jednak Klaudia urodziła się z pełnoobjawowym ZM...Zastanawiając się jednak nad tym, czy gdybym wtedy wiedziała, że córka będzie chora zdecydowałabym się na przerwanie ciąży? Nie wiem. Chyba nie. Kiedy teraz patrzę na swoją córkę, wiem że nie potrafiłabym bez niej żyć. Ten mój świat byłby pusty. Wiem, nie jestem w stanie sobie wyobrazić, co przeżywacie Wy ani nawet moje dziecko. Wiem, że jest jej na pewno ciężko...Ale przypominam sobie słowa pewnej cudownej pani kardiolog- TAK NA PRAWDĘ NIE MA NA ŚWIECIE LUDZI ZUPEŁNIE ZDROWYCH, każdy coś ma , tylko nie każdy o tym wie. Zawsze czymś obciążamy swoje dzieci.


Ja w przeciwieństwie do Ciebie na dzień dzisiejszy mam świadomość przypadłości ZM przodków ze strony ojca dzieci, a ponadto świadomość swojej choroby. Wtedy, dawno temu nie miałam ... dzieci urodziły się chore. W odstępie 7 lat. Gdybym wiedziała, że syn ma ZM, nie zdecydowałabym się na drugie dziecko. Ale nie wiedziałam, więc chcielismy mieć drugie dziecko z oczywistych względów. Nawet, gdybym miała możliwość, a w tamtym czasie bez problemów można było przerwać ciążę, nie zrobiłabym tego. Mam wspaniałe, inteligentne dzieci, które są wszystkim ... nie tylko dla mnie. Tak jak Ty nie potrafiłabym bez nich żyć, tymbardziej, że w swojej chorobie pozostałam bez wsparcia partnera, ojca dzieci. Nikt nie znaczy więcej niż one.


Dla każdego wiadomość o chorobie przynosi rozłam serca, rodzi niepokój. Chorzy mnożą zmartwienia związane z chorobą, jakby nie mogli bez nich żyć, a przecież ważniejsza jest teraźniejszość, bo przyszłości nie znamy. Możemy jedynie patrzeć na siebie w sposób realistyczny i wymagać od siebie pozytywnego postępowania. Jeżeli ktoś patrzy na świat jedynie przez pryzmat choroby, nigdy nie będzie szczęśliwy. Dlatego ważne jest, by każda chwila naszego życia była nasycona sensem. Żyj chwilą ... skierowaną ku dobru ...

"Chwytaj dzień, bo przecież nikt się nie dowie, jaką nam przyszłość zgotują bogowie..." - nawiązanie do quid sit futurum cras, fuge quaerere - to staram się przekazać swoim dzieciom.
[center]

Carpe diem
[/center]


Serdecznie pozdrawiam :)
..."Być może dla świata jesteś tylko człowiekiem, ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem"...
Avatar użytkownika
resa
well-wisher
 
Posty: 2262
Dołączył(a): 11 sie 2006, o 18:57
Lokalizacja: Kraków

Postprzez Paula80 » 16 sie 2016, o 20:07

Jestem świeżo upieczona mama 2,5 miesięcznej córeczki i mam zdiagnozowany EDS typ klasyczny. Mimo wskazań do cc urodziłam naturalnie, bo akcja była taka szybka, ze lekarze nie zdążyli wykonać cc. Spędziłam dobę w szpitalu po odejściu wód i w zasadzie wtedy lekarze powinni wykonać cc, ale czekali dla dobra dziecka i stad takie zakończenie. Szcześliwie dla mnie i córki, mimo, ze poród odbywał sie za pomocą proznocuagu i bez znieczulenia. Polecam każdej mamie z EDS, żeby znalazła dobrego lekarza prowadzącego ciąże i zorganizowanie koncówki ciąży w ten sposób, żeby przeprowadzić zaplanowane cc z wcześniejszym pobytem na obserwacji w szpitalu. Dodam, ze urodziłam prawie miesiąc wcześniej a poród cały trwał 5h, a to mój pierwszy poród, wiec nie należy czekać w domu tylko szybko wybrać sie do szpitala, inaczej grozi nam poród w domu lub innym miejscu ...
Paula80
Nowicjusz
 
Posty: 3
Dołączył(a): 16 sie 2016, o 18:29

Poprzednia strona

Powrót do Zespół Ehlersa-Danlosa

cron
  • Nowe posty
  • Wątki bez odpowiedzi
  • Kto przegląda forum
  • Forum przegląda 1 użytkownik
    0  zidentyfikowanych, 0 ukrytych i 1 gość (dane z ostatnich 5 minut)
  • Najwięcej użytkowników online - 118
    było 29 wrz 2017, o 16:14
  • Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość