www.marfanforum.pl Forum osób ze schorzeniem tkanki łącznej
Największa, po Stowarzyszeniu Marfan Polska, baza wiedzy na temat Zespołu Marfana,
wsparcie i pomoc przyjaciół. Nie wahaj się pytać!

Szukaj na Forum

Ciekawostki medyczne

"O szlachetne zdrowie! Ile cię trzeba cenić..."

Postprzez smuklaewa » 29 maja 2007, o 22:42

Lina Medina[edytuj]Z Wikipedii
Skocz do: nawigacji, szukaj
Lina Medina (ur. 27 września 1933 w Paurange, Peru) – najmłodsza znana matka w historii medycyny. Urodziła mając 5 lat, 7 miesięcy i 21 dni.

Lina została zawieziona do szpitala przez rodziców z powodu rosnących rozmiarów jej brzucha. Na początku przypuszczano nowotwór, jednak badania lekarskie wykazały, że dziewczynka jest w siódmym miesiącu ciąży. Dr Gerardo Lozada wziął ją do Limy, wcześniej zasięgając porady innych lekarzy, którzy potwierdzili, że Lina faktycznie jest w ciąży. Po półtora miesiąca, 14 maja 1939, Lina urodziła chłopca przez cesarskie cięcie, potrzebne z powodu małych rozmiarów kości miednicznej dziewczynki. Jej przypadek został szczegółowo udokumentowany przez dr. Edmundo Escomela w La Presse Medicale, wraz z informacjami, że pierwsza miesiączka wystąpiła u niej w wieku ośmiu miesięcy, piersi uwydatniły się w wieku czterech lat, a w wieku pięciu lat jej kość miedniczna rozszerzała się i kości dziewczyny były bardzo rozwinięte.

Jej syn po urodzeniu ważył 2,7 kg i został nazwany Gerardo, po doktorze Gerardo Lozadzie. Rósł w przekonaniu, że Lina jest jego siostrą. Pomimo dobrego stanu zdrowia umarł w 1979 z powodu choroby szpiku kostnego.

Nigdy nie pojawiły się dowody na to, że ciąża Liny Mediny powstała w inny sposób niż normalny, ale ona sama nigdy nie ujawniła tożsamości ojca, ani okoliczności, w których doszło do zapłodnienia. W 2002 odmówiła udzielenia wywiadu agencji prasowej Reuters. Aktualnie mieszka w jednej z najbiedniejszych dzielnic w Limie, znanej jako Chicago Chico.

Istnieją dwie opublikowane fotografie, dokumentujące historię Liny Mediny. Pierwsza, o kiepskiej jakości, przedstawia Linę Medinę w kwietniu 1939, kiedy była w siódmym i pół miesiącu ciąży. Druga fotografia przedstawia Linę wraz z doktorem Petrem Gerardo Lozadą i synem, który na fotografii ma 11 miesięcy

http://www.sochem.cl/utilidades/imagen/ ... medina.gif
Ostatnio edytowano 28 wrz 2007, o 20:41 przez smuklaewa, łącznie edytowano 2 razy
Avatar użytkownika
smuklaewa
smile with me
 
Posty: 4041
Dołączył(a): 29 wrz 2006, o 23:54
Lokalizacja: krakow

Postprzez gabriela » 11 cze 2007, o 23:16

Myślicie że macie czerwona krew? Albo błękitną :-) ? Niekoniecznie...


Zespół kanadyjskich chirurgów ze szpitala w Vancouver przeżył szok, gdy operowany przez nich pacjent zaczął krwawić na zielono - informuje "The Lancet".

Fani serialu "StaTrek" wiedzą, ze krwawienie na zielono to typowa cecha kosmitów z planety Vulkan, na przykład szpiczastouchego doktora Spocka. Na zielono krwawią też liczne czarne charaktery występujące w grach komputerowych i zombie na filmach grozy. W naturze zieloną krew mają niektóre bezkręgowce. Ale żywi ludzie?

Okazało się, że 42-letni mężczyzna przyjmował codziennie duża dawkę (200 miligramów) leku na migrenę - sumatriptanu. Spowodowało to rzadki stan zwany sulfohemoglobinemią. Do cząsteczek hemoglobiny, czerwonego barwnika który umożliwia krwi przenoszenie tlenu, wbudowały się atomy siarki. W rezultacie krew przybrała niezwykły, czarnozielony kolor.(PAP)
......i kiedy przyjdą dni deszczowe, naucz się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
gabriela
-# JUNIOR ADMIN
 
Posty: 4800
Dołączył(a): 16 lip 2006, o 17:27
Lokalizacja: z Marsa

Postprzez gabriela » 1 lip 2007, o 11:40

Rekordowy wcześniak
Pobity został kolejny rekord. Amillia Sonja Taylor urodziła się w Miami po niecałych 22 tygodniach ciąży i jest najmłodszym wcześniakiem w historii medycyny, który przeżył. Lekarze zapewniają, że rozwój dziecka przebiega pomyślnie.

Amillia tuż po porodzie mierzyła 24 centymetry, co odpowiada wielkości damskiego buta o rozmiarze 36, ważyła zaś 284 gramy. Urodziła się po 153 dniach ciąży. Właśnie minęło trzy i pół miesiąca od chwili narodzin dziewczynki. Na razie przebywa na oddziale intensywnej terapii szpitala dziecięcego w Miami, ale już niedługo będzie mogła pojechać do domu.

Ponieważ Amillia została poczęta metodą in vitro, wiadomo dokładnie, ile trwała ciąża. Dzięki temu będzie można zarejestrować jej przypadek jako narodziny najmłodszego wcześniaka w historii medycyny. Jeśli tylko nie nastąpią żadne komplikacje, ważąca obecnie 1,8 kilograma dziewczynka w najbliższych dniach może zostać wypisana ze szpitala.
Normalna ciąża trwa od 37 do 40 tygodni, a przeżycie wcześniaka urodzonego po mniej niż 22 tygodniach ciąży zdarza się "niezwykle rzadko".
źródło- wiem.onet.pl

Moja Julka urodziła się 10 lat temu w 30 tyg.ciąży, ważyła 1700g.
......i kiedy przyjdą dni deszczowe, naucz się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
gabriela
-# JUNIOR ADMIN
 
Posty: 4800
Dołączył(a): 16 lip 2006, o 17:27
Lokalizacja: z Marsa

Postprzez gabriela » 4 lip 2007, o 13:14

Dziewczynka, która ma urodzić rodzeństwo

Kanadyjska matka zamroziła swoje komórki jajowe, dzięki którym jej siedmioletnia obecnie córka Flavie Boivin mimo wrodzonej bezpłodności kiedyś będzie mogła urodzić dziecko - poinformowano na 23. dorocznym zjeździe Europejskiego Towarzystwa Embriologii i Rozrodu Człowieka (ESHRE) w Lyonie.

Flavie cierpi na zespół Turnera - brakuje jej jednego z typowych dla kobiety dwóch chromosomów płciowych X. Jej narządy płciowe nie mogą się w pełni rozwinąć, co wyklucza naturalne poczęcie.

Jednak dzięki komórkom jajowym własnej matki, zapłodnionym nasieniem przyszłego partnera - mogłaby - po osiągnięciu odpowiedniego wieku - urodzić dzieci, które genetycznie rzecz biorąc byłyby jej przyrodnim rodzeństwem.

35-letniej matce Flavie, prawniczce, pomógł zespół specjalistów z McGill Reproductive Center, zajmujący się przechowywaniem komórek jajowych osób z ciężkimi chorobami lub pragnących po prostu opóźnić macierzyństwo. Pani Boivin uzgodniła wszystko z ojcem Flavie, analitykiem finansowym Martinem Cote. Nie chce zobowiązywać córki do skorzystania ze swoich komórek jajowych - ma to być jej własna decyzja.

Pytany o opinię komitet etyczny nie wyraził sprzeciwu, uznając czyn matki za akt macierzyńskiej miłości. Dotąd darowizny komórek jajowych zdarzały się między siostrami.


Źródło: źródło: pap
......i kiedy przyjdą dni deszczowe, naucz się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
gabriela
-# JUNIOR ADMIN
 
Posty: 4800
Dołączył(a): 16 lip 2006, o 17:27
Lokalizacja: z Marsa

Postprzez resa » 5 sie 2007, o 09:31

Chłopiec, który widzi jak delfiny

Ben Underwood, czternastoletni mieszkaniec Sacramento nie widzi od 3. roku życia. To nie przeszkadza mu jednak grać z rówieśnikami w piłkę czy jeździć na deskorolce. Chłopiec wie, jak wygląda otoczenie dzięki... echolokacji. Posługuje się więc tym samym mechnizmem, co delfiny czy nietoperze.

Ben stracił wzrok, gdy w obu oczach wykryto u niego nowotwór siatkówki. Teraz chłopiec ma protezy oczu. Nastolatek potrafi jednak wykrywać i lokalizować obiekty dzięki wydawaniu językiem odpowiednich dźwięków. Ben kląska językiem tak głośno, jak niektórzy strzelają palcami. Chłopiec nauczył się odróżniać odbite dźwięki. Echo może być miękkie (po odbiciu od metali), gęste (odbite od drewna) czy ostre (od szkła). Głośność powracającego dźwięku informuje go zaś o odległości do przedmiotu. Wiele niewidomych osób posługuje się dźwiękiem w podobny sposób, jednak Ben rozwinął tę umiejętność na niespotykaną skalę. Jego zdolności są wyjątkowe.
"Ben przesuwa granice ludzkiej percepcji" - mówi Dan Kish, niewidomy psycholog i jeden z najbardziej znanych specjalistów uczących niewidomych jak wykorzystywać dźwięki do określania położenia przedmiotów. Psycholog dodaje, że w organizowanych przez niego kursach brało udział wiele osób, jednak niewiele z nich jest w stanie wykorzystać echolokację w praktyce.

Ben to jednak wyjątek na światową skalę. Lubi bawić się w berka i jest w tym naprawdę dobry. Biegnąc wykrywa ściany, samochody czy innych ludzi. Gra w koszykówkę, jeździ konno, na szkolnych imprezach bez problemu tańczy z dziewczynami. Bardzo lubi grać na PlayStation. Szybko zapamiętuje różne dźwięki wydawane przez bohaterów. Po utracie oczu nauczył się alfabetu Braille'a i poruszania o lasce. Jednak jeszcze zanim ukończył 3 lata zaczął sam uczyć się echolokacji dotykając różnych przedmiotów i naśladując wydawane przez nie dźwięki. W nauce pomógł mu niewątpliwie bardzo dobry słuch, którym chłopiec dysponuje. W wieku 6 lat Ben zdecydował, że nie będzie używał laski. Czasem chłopiec radzi sobie tam, gdzie widzący są bezradni.
Niedawno Ben był w parku wodnym w San Diego, gdzie bawił się z delfinami. Zafascynowała go szybkość, z jaką delfiny butlonose wydają dźwięki. Obługa parku szybko zauważyła niezwykłe umiejętności chłopca oraz fakt, że bardzo dobrze rozumie się z definami. Dyrektor Bob McMains stwierdził, że bardzo chętnie zatrudni Bena u siebie, gdy tylko ten skończy 18 lat. Chłopiec chce jednak być nauczycielem matematyki i zawodowym deskorolkarzem.

Niektórzy specjaliści ostrzegają jednak, że fakt, iż Ben całkowicie polega na echolokacji, może w pewnych okolicznościach, gdy chłopiec zetknie się z całkiem nowymi rzeczami, być zgubny. Ben sam przyznaje, że najbardziej obawia się wody. Jednocześnie to właśnie wodę chciałby najbardziej zobaczyć.

Zródło: Net
..."Być może dla świata jesteś tylko człowiekiem, ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem"...
Avatar użytkownika
resa
well-wisher
 
Posty: 2262
Dołączył(a): 11 sie 2006, o 18:57
Lokalizacja: Kraków

Postprzez gabriela » 10 sie 2007, o 12:50

Czymże jest nasz wzrost w porównaniu z...
257 cm - nowy rekord wzrostu

Przedstawiciele Księgi Rekordów Guinessa poinformowali, że Chińczyk Bao Xishun nie jest najwyższym człowiekiem na świecie. Rekord wzrostu należy obecnie do Ukraińca Leonida Stadnika. Mierzy on 2,57 metra.

Stadnik, były weterynarz, mieszka we wsi Podoliance w okolicach Żytomierza. Mężczyzna zaczął gwałtownie rosnąć w wieku 14 lat, po przejściu operacji mózgu. Prawdopodobnie doszło wówczas do pobudzenia szyszynki, która produkuje hormon wzrostu.

Najwyższym zanotowanym człowiekiem w historii był Robert Pershing Wadlow. Miał on niemal 272 cm.

źródło: ABC news
......i kiedy przyjdą dni deszczowe, naucz się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
gabriela
-# JUNIOR ADMIN
 
Posty: 4800
Dołączył(a): 16 lip 2006, o 17:27
Lokalizacja: z Marsa

Postprzez Imdris » 15 wrz 2007, o 21:28

Propos bólu...

"Dziesięcioletni chłopiec stał z nożem wbitym w ramię i stopami poparzonymi od chodzenia po ogniu. Mimo to cały czas się uśmiechał. Czy to w ogóle możliwe? Tak, jeżeli całkowicie nie odczuwa się bólu. Wbrew pozorom, może być to bardzo niebezpieczne.
Ten pakistański chłopiec został odkryty przez brytyjskich naukowców, którzy dotarli również do jego krewnych i znaleźli wśród nich aż 6 osób, które nie wiedzą, co to ból. Po przeprowadzonych badaniach i eksperymentach naukowcy odkryli, że swoją niezwykłą odmienność ludzie nieodczuwający bólu zawdzięczają mutacji zaledwie jednego genu – SCN9A. Chłopiec, od którego wszystko się zaczęło, nie dożył, niestety, swoich 14. urodzin. Chciał popisać się przed tłumem i zabił się, skacząc z dachu własnego domu.

Szkoda, że nie boli
Los młodego Pakistańczyka pokazuje dobitnie, co może grozić osobom cierpiącym na analgezję wrodzoną, czyli brak zdolności do odczuwania bólu. Każda z nich jest narażona na różne, nieraz bardzo poważne uszkodzenia ciała. Organizm chłopca nie mógł nauczyć się prawidłowo reagować na sytuacje zagrożenia. Nie cofał on ręki, gdy dotykał ognia lub czegoś bardzo gorącego, nie czuł bólu przy złamaniu nogi. Jego krewni cierpiący na tę samą przypadłość opowiadali, że za młodu bardzo często gryźli się w język albo wargi. Czasem tak mocno, że musieli potem poddawać się operacji plastycznej. Mieli też wiele blizn po oparzeniach, ranach ciętych, a także źle zrośnięte kości. Niektórzy odgryzali sobie część języka.
Z oczywistych względów tacy ludzie żyją krócej niż inni. Poza tym – o ile można tak powiedzieć – są całkiem zdrowi. Nie mają żadnych problemów z odbiorem innych bodźców, normalnie czują dotyk, ciepło, zimno, łaskotanie czy ucisk. Wszystko, co ich spotyka, to efekt mutacji zaledwie jednego genu, której rezultatem jest blokada kanału sodowego w komórce, produkującego impulsy nerwowe przesyłające sygnały bólu do mózgu. Konsekwencje już znamy.

Spektakularne przypadki
Pierwsze raporty lekarzy o ludziach, którzy nie czują żadnego bólu, pochodzą z 1932 roku. Pojawił się wtedy mężczyzna, który zarabiał na życie, pozwalając sobie wbijać w ciało noże i igły. Podobne przypadki były nieliczne, ale z oczywistych względów wzbudzały sensację. Inny mężczyzna o mało co nie zginął po pęknięciu wyrostka robaczkowego, ponieważ w ogóle nie czuł silnego bólu brzucha, który zwykle wtedy powinien występować. Jeszcze inny chodził z kolei z pękniętą kością nogi tak długo, aż złamała się całkowicie.
Pewna dziewczynka w wieku trzech lat złamała sobie rękę, a dwa lata później nos i oczywiście nie poczuła żadnego bólu. Jej matka również była niewrażliwa na ból. Gdy miała ostre zapalenie wyrostka robaczkowego, mówiła tylko, że coś ją ściska w brzuchu.
Przeżyła dzięki lekarzowi, który znał jej chorobę i podejrzewając najgorsze, przyjął ją do szpitala. Kobieta miała poza tym usta pokryte pęcherzykami z powodu picia gorących napojów, a skóra jej rąk była stwardniała od ciągłych oparzeń.

Bezradni lekarze
Dobrze opisany jest przypadek młodej Kanadyjki, studentki z Montrealu. Jako dziecko odgryzła sobie koniuszek języka w czasie jedzenia, a potem doznała oparzenia trzeciego stopnia, kiedy uklękła na gorącym grzejniku, żeby wyjrzeć przez okno. Później poddano ją różnym, dość kontrowersyjnym, eksperymentom. Między innymi w trakcie badań doświadczyła oblania gorącą wodą i długotrwałego przykładania lodu. Nie zrobiło to na niej najmniejszego wrażenia. Nie zaczęła szybciej oddychać, nie podskoczyło jej ciśnienie, serce biło normalnym rytmem.
Naukowców zdumiewało, że jej układ nerwowy nie wykazywał żadnych oznak nieprawidłowości. Zakończenia nerwowe, tak samo jak nerwy, rdzeń kręgowy i mózg wydawały się zupełnie normalne. Oczywiste było, że coś z jej systemem przekazywania bodźców bólowych jest nie tak, ale wtedy naukowcy nie wiedzieli jeszcze co.
Mimo że Kanadyjka była pod obserwacją lekarzy, nie udało się jej uchronić przed skutkami niewrażliwości na ból. Wystąpiły u niej zmiany chorobowe w kolanach, biodrze i kręgosłupie – głównie z powodu braku ochrony dla stawów, jaką normalnie stanowi ból. Doszło do zapalenia stawów i uogólnionej infekcji, której nie dało się opanować. Zmarła w wieku 29 lat. Nie ma wątpliwości, że jej niezdolność do odczuwania bólu doprowadziła do rozległych urazów skóry i kości, które były bezpośrednią przyczyną jej śmierci.

Nie tylko żołnierze
Równie zagadkowa jest epizodyczna niezdolność do odczuwania bólu. Nieodczuwanie bólu przez wiele minut albo godzin jest o wiele częstsze niż niewrażliwość wrodzona. Występuje w przypadku nagłych obrażeń, skaleczeń, złamań, a nawet utraty nogi albo ręki. Na przykład na polu walki ciężko ranni żołnierze w ogóle nie czują bólu. Co szczególnie intrygujące, często nie chodzi o wpływ pourazowego szoku. Żołnierze opisujący tę sytuację sami się dziwili, że nie czują bólu, mówili, że jest im przykro z tego powodu i że czarno widzą swoją przyszłość.
Tego typu wypadki to nie tylko domena wojskowych. Gdy młodej kobiecie urwało nogę w kolanie, powiedziała: „I kto mnie teraz poślubi?”. Była w pełni świadoma tego, co się stało, i konsekwencji wypadku, ale mimo to nie czuła bólu.

Z kolei kierownik sklepu z narzędziami, który stracił nogę w wypadku w swoim sklepie, rzucił: „No to mam wolne”.
Znieczulenie na ból działa natychmiastowo w momencie urazu – „uderzenia”, „ciosu” lub „huknięcia” – jak opisują poszkodowani. Nie są oni zmieszani, rozkojarzeni albo w szoku. Mogą dotykać uszkodzone miejsce lub patrzeć na nie. Nie odczuwają tylko bólu. Ta niewrażliwość jest jednak krótkotrwała (najpóźniej następnego dnia czują już ból) i, co najbardziej zdumiewające, miejscowa. Ranni mogą się skarżyć na ból na przykład przy zastrzyku, podczas gdy w ogóle nie czują bólu w kikucie obciętej kończyny.

Pożyteczny czy niepotrzebny?
Mimo coraz większej wiedzy o mechanizmach powstawania bólu, trudno zrozumieć pewne jego przejawy, które nie spełniają żadnej pożytecznej funkcji. Z jednej strony podkreśla się informacyjną rolę bólu, który jest pierwszym sygnałem choroby albo urazu i pełni funkcję ostrzegawczą oraz edukacyjną. Uczy nas, jak chronić swoje ciało i unikać tego, co niebezpieczne. Bardzo często jednak, o czym często się zapomina, człowiek nie zyskuje nic prócz bólu. Znakomity chirurg Rene Leriche określił to tak: „...lekarze zbyt łatwo ulegają złudzeniu, że ból jest reakcją obronną, dobroczynnym sygnałem, który ostrzega nas przed ryzykiem choroby... Reakcją obronną? Przeciwko czemu? Przeciwko rakowi, który prawie nigdy nie daje znać o sobie, dopóki nie jest zbyt późno? Przeciwko schorzeniom serca, które zawsze rozwijają się niepostrzeżenie? Jest faktem, że większość chorób, nawet najbardziej poważnych, atakuje nas bez ostrzeżenia. Gdy pojawia się ból, jest już za późno”.

Nie boli, a powinno
W niektórych egzotycznych kulturach znane są techniki i rytuały, które pozwalają poddać się praktykom, uchodzącym za bardzo bolesne, bez żadnego uszczerbku na zdrowiu i, co więcej, uczucia bólu. Na przykład, w trakcie poświęconej hinduskim bóstwom ceremonii Kaavadi w stanie Tamilnadu w ciało znajdującego się w stanie transu ascety wbijanych jest ponad 100 igieł. Wyznawca może też przebić sobie język lub oba policzki długim szpikulcem. Niektórzy podwieszają się na hakach wbitych pod skórę na plecach lub przechodzą po rozżarzonych węglach. Oczywiście nic nie wskazuje, żeby ktokolwiek czuł ból podczas rytuału.

Nawet naukowcy przyznają, że ból trudno zmierzyć i zobiektywizować.To nieprzyjemne, ale subiektywne doznanie. Każdy ma indywidualny próg odporności na ból, który zależy np. od nastroju, wychowania, sugestii i czynników kulturowych.
Daniel Kuropaś"

żródło: http://medigo.pl/artykul/document.php?id=2196&dalej=0
Najważniejsze w marzeniach jest nie to, czy sie spełnią, ale to, że są...
Avatar użytkownika
Imdris
Znawca
 
Posty: 312
Dołączył(a): 12 mar 2007, o 15:05
Lokalizacja: Poznań

Postprzez gabriela » 28 wrz 2007, o 20:44

Na co chorowali i umierali władcy Polski? W Olsztynie podobno na ten temat bardzo ciekawa wystawa, ach ileż choróbsk dolegało polskim królom, jak ten Sobieski z takim bgażem dolegliwości gonił do Wiednia Turków?
Oto fragment artykułu z serwisu PAP
"Władcy Polski umierali z obżarstwa, na udar mózgu, często na gruźlicę. Najbardziej chorowity był Jan III Sobieski - pisze "Metro". Co dolegało monarchom, można sprawdzić, odwiedzając w szpitalu wojewódzkim w Olsztynie wystawę "Poczet chorób królów i książąt polskich". Są tam portrety i opisy: kiedy żyli, na co chorowali i na co zmarli.

- Wszystkie choroby, na które cierpieli królowie, występują i dziś, choć część z nich w mniejszym stopniu, jak np. choroby weneryczne - mówi Jerzy Górny, ordynator kardiologii. - Co przykład, to ciekawszy przypadek - opowiada, i poleca Jana III Sobieskiego, u którego rozpoznano rekordową liczbę schorzeń: podagrę, kamicę nerkową i żółciową, niewydolność oddechową, zapalenie nerek, częste bóle głowy związane z zapaleniem zatok i krwawieniem z nosa, chorobę nadciśnieniową. Przeszedł ciężkie zatrucie związkami rtęci po zażyciu kalomelu, który stosował jako środek przeczyszczający. Do tego wszystkiego miał syfilis, którym zaraziła go Marysieńka. Cierpiał też na puchlinę wodną, reumatyzm i suchoty, a zmarł na wylew krwi do mózgu. - Mimo tylu chorób żył w porównaniu z innymi długo, bo 65 lat. W tych czasach ludzie zwykle nie przekraczali sześćdziesiątki - podkreśla Górny.

Cierpiał także August II Mocny, u którego w wyniku cukrzycy wywiązała się angiopatia cukrzycowa, czyli zmiany w naczyniach krwionośnych. Towarzyszyły jej wysoka gorączka i skurcze łydek. Przewrócony stół zmiażdżył królowi wielki palec u nogi - trzeba go było amputować. Po operacji wdała się jednak gangrena, która doprowadziła do śmierci króla.

Kolejny nieciekawy przypadek - Michał Korybut Wiśniowiecki. Zmarł z obżarstwa.

Najdłużej żył Stanisław Leszczyński. Zmarł, bo od ognia w kominku zapaliło się jego ubranie i wskutek bardzo rozległych oparzeń wywiązała się posocznica.

Co decydowało o tym, że możni żyli krócej? - Hulaszczy tryb życia, nieprzestrzeganie podstawowych zasad higieny i nadmiar spożywanego alkoholu - wylicza kardiolog. - Od XVI w. większość z nich miała też choroby weneryczne. Kiłę do Europy przywiózł z Ameryki Krzysztof Kolumb. Z kolei my zawieźliśmy tam ospę."
......i kiedy przyjdą dni deszczowe, naucz się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
gabriela
-# JUNIOR ADMIN
 
Posty: 4800
Dołączył(a): 16 lip 2006, o 17:27
Lokalizacja: z Marsa

Postprzez gabriela » 16 paź 2007, o 12:05

Po przeczytaniu tego artykułu zadałam sobie pytanie- Jeśli krew wpływa na aktywność neuronów, tym samym pracy mózgu – to jak to wygląda w ZM? Krew jest przecież tkanką łączną, czy jej rozchwianie strukturalne ma jakiś istotny wpływ? A osoby zażywające leki rozrzedzające krew - czy i tu coś się zmienia? Może dziury w pamięci po operacji kardiochirurgicznej nie są wynikiem głębokiej i długotrwałej narkozy lecz zażywania leków? Ja tylko sobie spekuluję...

„Krew wpływa na to, jak myślimy

Krew nie spełnia tylko biernej funkcji, dostarczając jedynie tlen i składniki odżywcze do komórek ciała. Naukowcy z MIT wykazali, że przepływając obok, może wpływać na aktywność neuronów. Płynna tkanka zmienia przekaźnictwo między komórkami nerwowymi, a więc reguluje rozprzestrzenianie informacji w obrębie mózgu (Journal of Neurophysiology).

Hipotetyzujemy, że krew aktywnie moduluje sposób, w jaki neurony przetwarzają dane. Wiele dowodów sugeruje, że krew robi coś bardziej interesującego, niż tylko dostarcza składniki odżywcze. Jeśli zmienia pracę komórek nerwowych, zmienia też działanie całego mózgu - wyjaśnia Christopher Moore.

Uchwycenie związków między przepływem krwi a funkcjonowaniem mózgu jest bardzo istotne, ma bowiem znaczenie dla zrozumienia choroby Alzheimera, stwardnienia rozsianego, padaczki czy schizofrenii. Amerykanie posuwają się nawet do tego, by twierdzić, że choroby neurodegeneracyjne nie są, jak sama nazwa wskazuje, skutkiem pierwotnego uszkodzenia neuronów. Wg naukowców, ich zakłócona praca, np. w wyniku nieprawidłowych oddziaływań ze strony krwi, może być też czynnikiem sprawczym. To alternatywna wersja patogenezy między innymi alzheimeryzmu.

W rejonach mózgu epileptyków, gdzie rozpoczynają się ataki, często wykrywa się anormalne naczynia krwionośne. Sugeruje to, że nieprawidłowy przepływ krwi może wywoływać napad drgawek.

Bazując na wynikach badań laboratoryjnych, Moore ukuł kilka teorii na temat, w jaki sposób krew mogłaby wpływać na aktywność neuronów. Po pierwsze, płynna tkanka zawiera dyfundujące składniki, które mogą wydostawać się z naczyń krwionośnych. Zmiany w objętości krwi wpływają na stężenie tych substancji. Po drugie, neurony mogą reagować na bodźce mechaniczne, generowane przez skurcz i rozciąganie naczyń. Po trzecie, krew wpływa na temperaturę tkanki mózgowej, co koryguje aktywność neuronów.


źródło: Kopalnia wiedzy- Live Science
......i kiedy przyjdą dni deszczowe, naucz się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
gabriela
-# JUNIOR ADMIN
 
Posty: 4800
Dołączył(a): 16 lip 2006, o 17:27
Lokalizacja: z Marsa

Postprzez gabriela » 25 paź 2007, o 10:35

Beverley Robson, 32-letnia Brytyjka, w ciągu miesiąca dwukrotnie zaszła w ciążę. Po pierwszym zapłodnieniu nie zostało zatrzymane dojrzewanie kolejnych komórek jajowych. Nadpłodnienie (superfecundation) jest prawdziwą rzadkością, zdarza się bowiem raz na milion. Plemniki pochodzą z różnych stosunków płciowych, odbytych niedługo po sobie.

Trudno uwierzyć, że Leah i Lara nie są bliźniaczkami, skoro przyszły na świat tego samego dnia. De facto Leah jest o dwa tygodnie starsza od siostry. W przypadku zapłodnienia dodatkowego drugi płód często obumiera. W łonie matki embriony konkurują ze sobą, a pierwszy jest lepiej odżywiony i większy.(...)

źródło - kopalnia wiedzy
......i kiedy przyjdą dni deszczowe, naucz się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
gabriela
-# JUNIOR ADMIN
 
Posty: 4800
Dołączył(a): 16 lip 2006, o 17:27
Lokalizacja: z Marsa

Postprzez resa » 6 gru 2007, o 18:04

Zmarł człowiek, który żył najdłużej ze sztucznym sercem

W wieku 68 lat, w Wielkiej Brytanii zmarł Peter Houghton, który przez 7 lat żył ze wszczepionym eksperymentalnym sztucznym sercem - poinformował jego przyjaciel i sąsiad John Lloyd.

Jest to najdłuższy, znany medycynie, okres czasu, w którym pacjent żył dzięki wszczepionemu sztucznemu sercu. Jako przyczynę zgonu podano kryzys funkcjonowania wielu organów wewnętrznych. W roku 2000 Hougton zgodził się na trwałe wszczepienie nowego modelu sztucznego serca, wobec coraz większej niewydolności własnego. Lekarze dawali mu wówczas tylko kilka tygodni życia.

5 lat wcześniej Hougton doznał ataku serca i od tego czasu stan jego zdrowia stale się pogarszał. Sztuczne serce pozwoliło mu wrócić do aktywnego życia. Hougton wiele podróżował, chodził po górach i pisał książki. Prowadził też kampanię na rzecz upowszechnienia tej metody walki z chorobami serca. Rok temu jego stan zdrowia zaczął się ponownie pogarszać.

żródło: PAP
..."Być może dla świata jesteś tylko człowiekiem, ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem"...
Avatar użytkownika
resa
well-wisher
 
Posty: 2262
Dołączył(a): 11 sie 2006, o 18:57
Lokalizacja: Kraków

Postprzez gabriela » 8 sty 2008, o 13:19

Dokładnie tak ja u mnie, tzn palec wskazujący wyraźnie krótszy od serdecznego, co okazuje się - tak wiele tłumaczy ;-)
Brytyjscy naukowcy: Długość palców ma znaczenie
Stosunek długości palca wskazującego do serdecznego mogą pomóc w przewidywaniu ryzyka zwyrodnienia stawów, zwłaszcza u kobiet - zaobserwowali badacze brytyjscy.
Jak napisali autorzy pracy na łamach pisma "Arthritis and Rheumatism", ryzyko to jest wyższe, gdy palec wskazujący jest wyraźnie krótszy od serdecznego.
Stosunek długości palca wskazującego do palca serdecznego jest cechą różniącą obie płcie. Mężczyźni mają przeważnie znacznie krótszy palec wskazujący, natomiast u kobiet obydwa palce mają porównywalną długość.
Dotychczasowe badania wskazują, że stosunek długości obu palców ma związek z poziomem testosteronu oddziałującego na zarodek w łonie matki. Im krótszy jest palec wskazujący w porównaniu z serdecznym, tym wyższe musiało być stężenie tego hormonu w życiu płodowym dziecka.
Udało się nawet zaobserwować, że w przypadku obu płci cecha ta może świadczyć o zdolnościach sportowych i matematycznych, seksualności oraz o zdolnościach muzycznych.
Teraz naukowcy z Uniwersytetu w Nottingham zaobserwowali, że stosunek długości drugiego i czwartego palca może też pomóc w określaniu ryzyka zwyrodnienia stawów kolanowego oraz biodrowego.
Badania prowadzono w grupie 2 tys. 49 pacjentów, którzy mieli nasilone objawy zwyrodnienia stawu kolanowego lub biodrowego, do tego stopnia, że rozważano wstawienie im endoprotezy.
Grupę kontrolą stanowiło 1.123 pacjentów, którzy nigdy nie cierpieli na choroby stawów, nie mieli ich objawów i u których zdjęcie rentgenowskie wykluczyło te schorzenia. Średnia wieku badanych osób wynosiła 67 lat w grupie pacjentów i 63 lata w grupie kontrolnej.
Wszystkim prześwietlono kolana oraz miednicę. Wykonano też zdjęcia prawej i lewej dłoni w celu ustalenia stosunku długości palca wskazującego do serdecznego. Analiza potwierdziła, że u mężczyzn 2,5 raza częściej palec wskazujący był krótszy od serdecznego.
Okazało się, że taki stosunek długości obu palców był związany z podwyższonym - niemal dwukrotnie - ryzykiem zwyrodnienia stawu kolanowego lub biodrowego. Dotyczyło to zwłaszcza kobiet i nie miało związku z innymi czynnikami ryzyka chorób stawów, jak wiek, płeć, wskaźnik masy ciała, urazy stawów czy brak aktywności fizycznej.
- Z naszych badań wynika, że mały stosunek długości palca wskazującego do serdecznego jest jednym z czynników ryzyka zwyrodnienia stawów. Szczególnie u kobiet z męskim wzorcem długości obu palców - komentują autorzy pracy. Zaznaczają jednocześnie, że mechanizm odpowiedzialny za ten związek nie jest na razie jasny.
Zwyrodnienie kości i stawów (tzw. osteoartroza) dotyczy najczęściej stawu kolanowego, biodrowego, stawów dłoni i kręgosłupa. Jest główną przyczyną zaburzeń czynności stawów i kalectwa w społeczeństwach rozwiniętych. Cierpią na nią przeważnie osoby starsze, głównie kobiety. Do czynników ryzyka tego schorzenia zalicza się m.in. nadwagę.

Źródło: PAP
......i kiedy przyjdą dni deszczowe, naucz się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
gabriela
-# JUNIOR ADMIN
 
Posty: 4800
Dołączył(a): 16 lip 2006, o 17:27
Lokalizacja: z Marsa

Postprzez resa » 8 sty 2008, o 19:08

O czymś, co niepewne i zagrożone, mówi się, że "wisi na włosku". Chyba raczej bezpodstawnie skoro, jak się okazuje, włos ludzki jest bardziej wytrzymały od miedzianego drucika o tej samej grubości. Dlaczego tak się dzieje? Bo właściwości włosa są nierozerwalnie związane z jego budową. Ludzki włos zbudowany jest z trzech warstw: rdzenia, kory i osłonki. Kora włosa zawiera pigmenty, które nadają włosom ich barwę. Kora włosa zawiera też mikroskopijne "cegiełki" wytrzymałego na zginanie zrogowaciałego białka - keratyny. Z kolei białko keratynowe zawiera w sobie siarkę, która dzięki specyficznym wiązaniom pomiędzy dwiema resztami cysteinowymi, tzw. mostkom dwusiarczkowym, jak klej spaja sąsiednie końce keratynowych cegiełek tworząc długie włókna. Wiązania dwusiarczkowe są bardzo silne i to właśnie one tworzą strukturę włosów oraz zapewniają ich elastyczność, giętkość i wytrzymałość. Badania wykazują, że jeden włos ludzki jest w stanie utrzymać ciężar około 90 g. Jeśli uwzględnić fakt, że dorosły człowiek (oczywiście nie łysy) ma na swej głowie ponad 100 000 włosów, to nie powinien dziwić fakt, że włosy znajdujące się na ludzkiej głowie są razem tak silne, że mogą utrzymać ciężar 9 ton. Odpowiada to wadze ponad stu osób lub średniej klasy samochodu osobowego.

na podst. wiadomosci z onet. pl
..."Być może dla świata jesteś tylko człowiekiem, ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem"...
Avatar użytkownika
resa
well-wisher
 
Posty: 2262
Dołączył(a): 11 sie 2006, o 18:57
Lokalizacja: Kraków

Postprzez Paweł » 15 lut 2008, o 13:00

To jeszcze nic w porównaniu z wytrzymałością pajęczych sieci . Naukowcy wyliczyli , ze gdyby udało sie wyprodukować syntetyczny materiał o takich parametrach , umożliwiał by on transport towarów na orbitę okołoziemska , podczas gdy najwytrzymalsze obecnie liny zerwałyby się pod samym swoim ciężarem . Zresztą prace nad wyprodukowaniem takich materiałów trwają obecnie . Co do niesamowitych przypadków medycznych , czytałem o człowieku z naturalnymi , sprawnymi czterema nerkami , efekt anomalii genetycznej . Z własnego podwórka spotkałem w szpitalu mężczyznę z całkowicie zamknięta tętnicą szyjną . W drugiej miał 100% przepływu . Naczyniowiec tłumaczył mu że krążenie w głowie odbywa sie na zasadzie okręgu i mózg jest zaopatrywany przez jedną tętnice . Facet spytał się czy mogą mu jej odetkać ale lekarz powiedział , że ta tętnica zamykała sie długie lata i jakby teraz nagle krew ruszyła , mógł by tego nie przeżyć . Tak to zapamiętałem .
Paweł
VIP
 
Posty: 1625
Dołączył(a): 26 sty 2008, o 21:37
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Imdris » 16 lut 2008, o 00:44

To coś częste te anomalie genetyczne, skoro ja miałam taka dziewczynę w liceum - z pracującymi 4 nerkami ;). Jak w 3 klasie na biologii była genetyka i doszliśmy do działu wad genetycznych, to przyniosła swoje wyniki badań (wyglądało jak RTG), na którym były uwidocznione ładni 4 nereczki ;). Myślałam, że się przewrócę, jak to zobaczyłam :D. Nauczycielka skwitowała, że ma się nie bawić sprzedawanie i "hodować dla rodziny" ;).
Najważniejsze w marzeniach jest nie to, czy sie spełnią, ale to, że są...
Avatar użytkownika
Imdris
Znawca
 
Posty: 312
Dołączył(a): 12 mar 2007, o 15:05
Lokalizacja: Poznań

Następna strona

Powrót do O zdrowiu - ogólnie

cron
  • Nowe posty
  • Wątki bez odpowiedzi
  • Kto przegląda forum
  • Forum przegląda 1 użytkownik
    0  zidentyfikowanych, 0 ukrytych i 1 gość (dane z ostatnich 5 minut)
  • Najwięcej użytkowników online - 118
    było 29 wrz 2017, o 16:14
  • Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość