www.marfanforum.pl Forum osób ze schorzeniem tkanki łącznej
Największa, po Stowarzyszeniu Marfan Polska, baza wiedzy na temat Zespołu Marfana,
wsparcie i pomoc przyjaciół. Nie wahaj się pytać!
Facebook - Grupa Forum Marfan Polska

Szukaj na Forum

Praca

...czyli nasze życie z Marfanem

Postprzez basia10880 » 9 sie 2017, o 18:12

Kochani czym zajmujecie się w pracy?
Czy ktoś z was Marfanów pracował fizycznie po operacji ??
Bo w życiu trzeba walczyć o swoje.
basia10880
Nowicjusz
 
Posty: 17
Dołączył(a): 1 lip 2015, o 21:02
Lokalizacja: Dolnośląskie

Postprzez Gosieńka » 13 sie 2017, o 07:51

Ja pracuję w przedszkolu jako wychowawca. Co by nie mówić - w pewnym sensie jest to praca fizyczna choć nie haruję na budowie. Ale jak trzeba dziecko podnieść to podniosę choć staram się tego nie robić. Cały czas w pracy też jestem na nogach, cały czas w ruchu. Z jednej strony niedobrze, ale z drugiej jakbym miała siedzieć przez 8 godzin przy biurku to chyba mój kręgosłup by tego nie zniósł. Niby moi lekarze nie są zachwyceni wykonywanym przeze mnie zawodem, ale ja widzę w nim sporo plusów mimo wszystko. Pracuję 6 a nie 8 godzin dziennie. Nie siedzę przy biurku tylko się ruszam co dla mojego kręgosłupa na pewno jest lepsze. Choć z drugiej strony jestem ciągle narażona na kontakt z wirusami itp., dzieciaki non stop chorują. Ale tutaj też już chyba w pewnym stopniu wyrobiłam sobie odporność. Najgorsze jest to ciągłe schylanie się do niskich stolików - to chyba najbardziej m daje popalić w pracy.
Pracy idealnej dla nas nie ma tak naprawdę - wszędzie znajdzie się jakieś "ale". Żyć jakoś trzeba, zakupy do domu przynieść, w domu posprzątać, pieniądze zarobić. Póki nie dzieje się jakoś nic takiego naprawdę fatalnego na naszym marfanowskim froncie zdrowotnym chyba trzeba żyć w miarę normalnie, a jak się zacznie coś dziać to dostosowywać warunki do tego co jest nie tak.
Carpe diem!
Avatar użytkownika
Gosieńka
VIP
 
Posty: 2395
Dołączył(a): 24 lip 2006, o 19:04
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez basia10880 » 13 sie 2017, o 14:22

Też pracuje w przedszkolu ale jako woźna (czyli pomoc nauczyciela). Pracuje 7h. Teraz będąc na długim urlopie (7 tyg.) poszłam na miesiąc sobie dorobić do pewnej firmy. Oczywiście nie przyznałam się do choroby. Inaczej by mnie nie przyjęto. Pracuje 8h plus 2 godz. na dojazdy to poza domem 10h. Nadźwigam się przez te 8h kartonów, które ważą nawet ponad 20 kg. Daje mi to popalić, bo wracam do domu i nie mam sił już na nic. Przez to kładę się spać już o 20 bo nie mogę usiedzieć. Ale wmawiam sobie, że jeśli dawniej dawałam sobie rade to teraz też dam i nic mi nie będzie. Ale niestety widzę tą różnicę przed operacją a po. Przede mną jeszcze 2 tyg. pracy z ciężkimi kartonami ale wiem że dam sobie radę, mimo strasznego zmęczenia. Chociaż patrząc na niektórych młodszych ode mnie i zdrowych ludzi to widzę, że mają niekiedy mniej sił ode mnie.
Czy są tu osoby co też próbowali ciężkiej fizycznej pracy? Interesuje mnie to jak reagowali na takową prace.
Bo w życiu trzeba walczyć o swoje.
basia10880
Nowicjusz
 
Posty: 17
Dołączył(a): 1 lip 2015, o 21:02
Lokalizacja: Dolnośląskie

Postprzez Gosieńka » 15 sie 2017, o 09:51

Basiu z takim dźwiganiem kartonów to akurat nie ma żartów. Nasz kolega pojechał już jakiś czas po operacji do Holandii zbierać pomidory i to noszenie skrzynek z pomidorami sprawiło, że już go nie ma na tym świecie. Tak naprawdę wystarczy chwila na to żeby rozwarstwiła się aorta, wystarczy raz niefortunnie podnieść coś ciężkiego. Także do takiej pracy w jakiej Ty teraz jesteś ewidentnie mamy przeciwwskazania i raczej nigdy więcej nie pisz się na takie zajęcie bo może Cię to wiele kosztować. Wiadomo że zdarza nam się podnieść czasem coś ciężkiego - ostatnio wracając z lotniska nie miałam służącego, który zniósłby mi walizki ze schodów także sama 30 kg zniosłam co też mi się odbiło na kręgosłupie. Taka byłą sytuacja losowa. Ale świadomie nie wybrałabym pracy, w której musiałabym nosić ciężkie rzeczy. Raz, że bałabym się o aortę, dwa - o kręgosłup. A trzy po prostu nie dałabym rady fizycznie.
Carpe diem!
Avatar użytkownika
Gosieńka
VIP
 
Posty: 2395
Dołączył(a): 24 lip 2006, o 19:04
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez basia10880 » 15 sie 2017, o 15:56

Wiem, że mamy zakaz takiej ciężkiej fizycznej pracy. Dlatego nikomu się nie przyznałam, iż choruję. Na umowie jakiej teraz dorabiam nie trza robić obiegówki więc mi się udało. Ale chciałam sobie udowodnić, że dam radę znów tak pracować jak kiedyś. A moja praca w przedszkolu wcale jakoś nie jest lżejsza od tej fizycznej. Jedyny plus, że mam blisko domu i mniej godzin poza domem. Ale minus jest to, iż gorzej zarabiam. Człowiek chciałby zmienić prace ale widzę, że pracodawcy boją się przyjmować sercowców. I lekarze nie do każdej dają zgodę.
W życiu trzeba sobie radzić. Nawet jak ma to dużo mnie kosztować.
Bo w życiu trzeba walczyć o swoje.
basia10880
Nowicjusz
 
Posty: 17
Dołączył(a): 1 lip 2015, o 21:02
Lokalizacja: Dolnośląskie

Postprzez Gosieńka » 15 sie 2017, o 20:46

Idąc do pracy nie musisz mówić pracodawcy o swoich problemach zdrowotnych, nie ma takiego obowiązku. Jedynie lekarz medycyny pracy musi wiedzieć co Ci dolega bo to on wydaje zgodę na pracę konkretnemu pracownikowi. Ja też się w pracy nie chwaliłam na co choruję -od razu na starcie byłabym spalona bo pewnie dyrekcja bałaby się że skoro mam jakieś problemy zdrowotne to będę zaraz chodziła na zwolnienia. A prawda jest taka że jako jedna z nielicznych a chyba nawet jako jedyna ze wszystkich innych wychowawców przez cały ostatni rok nie wzięłam ani dnia zwolnienia. U mojego męża w pracy jest tak samo - on jedyny niepełnosprawny w biurze a jako jedyny nie chodzi na zwolnienia :) Taki paradoks :)
Musisz pomyśleć nad nową pracą jeśli w tej aktualnej nie czujesz się za dobrze. Ja pomimo wszystko swoją prace uwielbiam i tak czy siak uważam ją za jedną z lepiej przystosowanych do mniej w tym momencie. Idealnych zawodów dla mnie nie ma - chyba że bym sobie przez całe dnie mogła być w domu i np. pisać książki, ale do tego nie mam talentu ;)
Carpe diem!
Avatar użytkownika
Gosieńka
VIP
 
Posty: 2395
Dołączył(a): 24 lip 2006, o 19:04
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez basia10880 » 16 sie 2017, o 18:16

Gosiu... wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma... nie doceniałam tego co mam. Ta zmiana pracy na miesiąc pokazała mi jak ciężko jest po operacji. To nie jest to samo co kiedyś. A zmęczenie daje mi popalić. Dlatego do końca tygodnia pracuje i rezygnuje. Muszę już odpocząć przed powrotem do przedszkola :)
Na upartego bym dała radę ale serce mówi już STOP. Ale gdybym nie spróbowała teraz takiej fizycznej pracy to bym żałowała. I tak jestem zadowolona, że wytrzymałam miesiąc, bo dawałam sobie max. 1 tydz. :D
Czyli marfany górą...u mnie w pracy też prawie każdy na L4 prócz mnie i jeszcze jednej osoby :))
Chorzy bardziej dbają o prace niż zdrowi :)
Bo w życiu trzeba walczyć o swoje.
basia10880
Nowicjusz
 
Posty: 17
Dołączył(a): 1 lip 2015, o 21:02
Lokalizacja: Dolnośląskie


Powrót do Marfan i my

cron
  • Nowe posty
  • Wątki bez odpowiedzi
  • Kto przegląda forum
  • Forum przegląda 2 użytkowników
    0  zidentyfikowanych, 0 ukrytych i 2 gości (dane z ostatnich 5 minut)
  • Najwięcej użytkowników online - 118
    było 29 wrz 2017, o 16:14
  • Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości